Izakaya Sushi
Izakaya Sushi Bar
7 marca 2016
Koreańskie Przysmaki
Koreańskie przysmaki – zamknięte
23 lutego 2016

Restauracja Przystanek Orłowo to miejsce, które pojawiło się niedawno na kulinarnej mapie gdyńskiego Orłowa. I już zdążyło sobie zjednać podniebienia wielu smakoszy. W weekendy jest tutaj mnóstwo gości i bez rezerwacji się nie obejdzie. Postanowiliśmy sprawdzić, w czym tkwi sukces tego lokalu. Jednak odczekaliśmy kilka dobrych tygodni od momentu otwarcia, aby ta Przystankowa machina rozkręciła sie na dobre.

Wnętrze Przystanku Orłowo to koncepcja znanego trójmiejskiego architekta Krystiana Rassmusa. Wnętrza jego projektu miałam okazję już docenić w Mito Sushi oraz w Starym Browarze Kościerzyna. W Przystanku  jest nowocześnie i oryginalnie, a zarazem ciepło i wygodnie. Betonowy sufit z lustrami znakomicie koresponduje z dębowymi regałami, na których poustawiane są wina oraz z miękkimi i bardzo wygodnymi fotelami. Znakiem rozpoznawczym lokalu jest kogut – własnoręcznie malowany przez architekta. Kogut zresztą nieprzypadkowo znajduje się w logo restauracji – jest on symbolem Francji, kuchnia francuska zaś jest jedną z inspiracji szefa kuchni, a także herbem Chianti – regionu słynącego ze znakomitych, toskańskich win.

 

Karta nie jest długa. Podzielona klasycznie na przystawki, zupy, makarony, dania główne i desery. Znajdziecie tutaj również przeróżne śniadania, które serwowane są od godziny 9. W porze lunchu każdego dnia szef kuchni przygotowuje specjalną ofertę (19,90 zupa + danie główne lub 29,90 zupa, danie główne i deser). Trzeba przyznać, że to bardzo atrakcyjna opcja. Kartę dań uzupełnia ciekawa selekcja win. Znaleźliśmy tutaj wino, które przypadło nam bardzo do gustu na jednej z ostatnich imprez degustacyjnych. Pinot Noir oraz Sauvignon Blanc z winnicy Sacred Hill jedne z najsmaczniejszych win, jakie ostatnio towarzyszyły naszym trójmiejskim testom. Oprócz wina jest także piwo, ale nie z wielkiego koncernu, a z puckiego Browaru Spółdzielczego. Warto spróbować.

Zamówiliśmy:

  • Soliankę z łososiem i suszonymi grzybami, estragonem i grzanka (12zł);

  • Śledzia na piance z maślanki (17zł);

  • Konfitowaną nogę z kaczki (45zł);

  • Dorsz, ziemniaki gratin, sałatka z melona i winogron, sos estragonowy (35zł);

  • Domowy makaron ze śmietaną, gorgonzolą, kurczakiem, gruszką, wędzonymi orzechami (23zł);

  • Bezę, słony karmel, krem cytrynowy, daktyle, pistacje (12zł);

  • Piwo Cumowe (12zł/0,5l);

  • Sauvignon Blanc Sacred Hill (15zł/kieliszek);

  • Pinot Noir Sacred Hill (18zł/kieliszek).

Solianka z łososiem jako pierwsza pojawiła się na naszym stole. To taka uczciwa zupa, w której nie zabrakło dużych kawałków, na szczęście niewysuszonej, ryby. Dla mnie idealna solianka to kolaż trzech zup:pomidorowej, ogórkowej i rybnej. Muszę w niej czuć słodycz pomidorów, śródziemnomorską nutę oliwek, kwasowość i oczywiście aromat ryb. W Przystanku Orłowo wszystko było na plus. Kompozycja idealnie wyważona, a zupa świetnie rozgrzewająca w pochmurne dni, a do tego z dużą ilością ziół, które tak bardzo lubię. Nie było tylko obiecanej w karcie grzanki. Myślę, że to wynik ogromnego pośpiechu i zamieszania. Jednak jednorazowy błąd jest w stanie wybaczyć każdy, oby takie niedociągnięcia nie pojawiały się częściej.

 

Jeżeli w restauracji nie idzie się na skróty i własnoręcznie wyrabia jak największą liczbę składników to jest to jak najbardziej ogromna zaleta. I niewątpliwy dowód na to, że właścicielom i szefowi kuchni zależy na tym, żeby było autentycznie, domowo, pysznie i rzetelnie. W Przystanku wyrabiają sami makaron i uwierzcie to czuć w każdym kęsie. I ten sos na bazie śmietany i gorgonzoli, aksamitny, gęsty, wyrazisty, ale na szczęście nie dominujący, doskonale oblepił makaronowe wstążki. Kurczak miękki, delikatny i w odpowiedniej ilości. Słodycz gruszki była tutaj jak najbardziej na miejscu, a aromat i chrupkość wędzonych orzechów włoskich przyjemnie wzbogacił i fakturę dania i jego smak.

 

Dobrze przyrządzonego śledzia uwielbiam w każdej odsłonie, i tej klasycznej, i tej bardziej wymyślnej. Zauważyłam, że to jedna z niewielu ryb, której popularność nigdy nie słabnie, a wręcz przeciwnie szefowie kuchni starają się przygotowywać ją w coraz to ciekawszych formach. Kamil Sadowski (tutejszy szef kuchni) podał dobrze wymoczonego, nie za słonego, mięsistego śledzia z wytrawną pianą z maślanki, słodką marmoladą z jabłek, z pachnącym świeżym koprem, chrupiącymi plasterkami rzodkiewki i ogórka oraz kruszonką z razowego chleba. Bardzo ciekawa przystawka. Świetnie dobrane składniki. I, co jest również ważne, pięknie podane.

 

Kolejna potrawa to kolejne pozytywne wrażenia. Konfitowana noga z kaczki to porcja, w której dzięki odpowiedniej obróbce, zamknięto bogactwo smaku kaczego mięsa. Doskonale upieczona, z chrupiącą skórką, miękkim środkiem. Pyszna była również pierś z kaczki, którą usmażono tak jak lubię najbardziej. Różowy, aromatyczny i soczysty kawałek. Oczywiście, jak to bywa w idealnie przemyślanych daniach, dodatki były dobrane tak, aby wydobyć z mięsa to, co najlepsze. Miękkie i świetnie doprawione warzywa(marchewka, pietruszka, brukselka), cierpko-słodka konfitura z wiśni i ciekawie doprawiona kardamonem zapiekanka ziemniaczana. Najchętniej jadłabym takie zestawy każdego dnia, chociaż wiem, że to mogłoby dość znacznie odbić się na mojej (jeszcze istniejącej) talii.

 

Filet z dorsza to zdecydowanie propozycja dla miłośników prostej, nieprzekombinowanej kuchni. Kawałek świeżej, delikatnie doprawionej ryby z zapiekanką z ziemniaków i bardzo przyjemną sałatką z melonem i winogronami. Słodkie owoce to wyborne towarzystwo dla subtelnej ryby. Szkoda tylko, że w zapiekance było mięso. O ile w wersji z kaczką nie przeszkadzało to w ogóle, tak tutaj troszkę za dużo było już tych smaków.

 

Może to źle, że zdecydowaliśmy się na bezę, bo przecież ona jest wyjątkowa tylko w kilku miejscach. Jednak myślałam, że skoro wszystkie dania smakowały tak dobrze, to i „trudna” beza będzie idealna. Niestety. Deser pomimo ciekawej kompozycji był niemiłosiernie słodki, beza twarda. Cóż mogę powiedzieć…zapominam o tym deserze i podczas kolejnej wizyty w tym przeuroczym miejscu, zdecyduję się na czekoladowy fondant.

 

Od dnia naszych odwiedzin Przystanek Orłowo polecam wszystkim znajomym, a dzisiaj także Wam. Można liczyć na uczciwą i smaczną kuchnię i mam ogromną nadzieję, że taki poziom utrzyma się na kolejne długie lata. Brakowało tak smacznego miejsca w Orłowie. Z pewnością zjecie tutaj smaczny obiad, kolację i napijecie się doskonałego wina. I, mimo, że Orłowo to jedna z droższych dzielnic Gdyni, to w Przystanku ceny są przyzwoite, zwłaszcza, że mówimy o wysokiej jakości składnikach.

 

RachunekRachunek

Udostępnij, polub na Facebooku, pokaż nam, że to co robimy ma sens! Dzięki :-)

Przystanek Orłowo
4.8 Ocena Testsmaku
2.2 Ocena Gości (5 głosy)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest

Podziel się