Paralaksa tła
Motlava Gdańsk
Motlava Gdańsk – aż się łezka w oku kręci
10 maja 2017
Haos Gdynia
Haos Gdynia – Azjatycki luz w centrum miasta
3 maja 2017

Popularność Aiöli rośnie w siłę i po zdobyciu serc warszawiaków przyszedł czas na podniebienia wszystkich mieszkańców Trójmiasta. Po niesłabnącej, od chwili otwarcia, frekwencji stwierdzić należy jasno, że pomysłu, koncepcji i wszelkiej maści promocji pomysłodawcom Aiöli, pozazdrościć powinien niejeden dumny restaurator. Fenomen tego miejsca jest dla mnie zrozumiały z wielu względów, o czym za chwilkę. Póki co muszę Wam wyznać, że zanim napisałam tę recenzję byłam w gdańskim lokalu trzykrotnie, a w warszawskim Aioli zdarza mi się być dość często.
Budynek w sercu Wrzeszcza zyskał nowe życie, zupełnie nowy wystrój, a po starym „maku” nie ma śladu. Wnętrze Aiöli nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo to taki sam zamysł aranżacyjny, który oglądałam w Warszawie. Jest industrialnie, surowo, z klimatem. Połączono drewno z metalem. Świetnym pomysłem jest długi stół tuż naprzeciwko baru, który ma sprzyjać integracji gości. Górne piętro jest przestronne, z czerwonymi krzesłami, co niewątpliwie dodaje pozytywnej energii. W weekendy to właśnie tutaj odbywają się animacje dla najmłodszych smakoszy. Prawda, że genialny pomysł?

 

Menu jest tak samo modne jak wystrój. Znaleźliśmy w nim wszystko to, co jest aktualnie trendy. Są więc burgery, sandwiche z pastrami, tapas, steki, pasty, pizza, humus i owoce morza. Bardzo ciekawe są rownież propozycje śniadań, które UWAGA od poniedziałku do piątku można zgarnąć za 1zł. Jedynym warunkiem jest zakup dowolnej kawy, najtańsza kosztuje 7zł, więc nie trzeba być matematycznym guru, aby obliczyć, że na wypasiony początek dnia wystarczy raptem 8zł. Genialna opcja. Zresztą prawie każdego dnia w Aiöli kuszą kolejnymi promocjami.

Pierwsze nasze spotkanie z gdańskim Aiöli miało miejsce w wielkanocny poniedziałek, kiedy znużeni jajecznym menu stwierdziliśmy, że wstajemy od świątecznego stołu i „jedziemy w miasto”. Nie zamawiamy zbyt wiele ( z wiadomych względów :). Próbujemy zestawu Mezze (24,90zł) i pizzy Finochiona ( 24,90zł/mała). Deska tapas to zdecydowanie opcja dla dwóch osób, a nawet i dla trzech, jeśli zamówicie później coś jeszcze na pewno będziecie objedzeni. Na desce znaleźliśmy bardzo delikatny hummus, lekki, orzeźwiajacy labneh, wyrazisty, pikantny baba ghanoush i moją ulubioną sałatkę – tabboleth z kurkumą, dużą ilością pietruszki i soku z limonki. Całość podano z chrupiącą bagietką graham z dodatkiem białego maku, który nadał całości charakterystycznego posmaku. Bardzo przyjemna przekąska, ciekawie przełamujące się smaki, idealne do wina. Pizza również niczego sobie. Chrupiące, cieniutkie, dobrze wypieczone ciasto i ciekawe dodatki (gruszka, kozi ser, karmelizowana cebula i włoskie salami).

 

Kolejne spotkanie z Aiöli upłynęło na zatapianiu zębów w burgerze i to nie byle jakim, bo z podwójną wołowiną. Cena regularna 39,90zł, my zapłaciliśmy 27,90zł, a to dlatego, że poszliśmy do Aiöli w poniedziałek, kiedy obowiązuje właśnie tak ciekawa promocja. Burger, do którego nie ma się za co przyczepić. Bułka porządna, nie jakiś dmuchawiec, mięso soczyste, z odpowiednią ilością przypraw, pyszny bekon, ser cheddar, piklowany ogórek, rewelacyjna i nadająca całej kompozycji słodkich nut karmelizowana cebula i sos aioli. Do tego frytki i pietruszkowe tabbouleh. Porcja ogromna, zjedzenie całości to nie lada wyczyn!

 

I jeszcze jedna wizyta w niedzielne wczesne popołudnie, kiedy to fartem udaje nam się znaleźć miejsce przy oknie. Na obsługę czekamy chwilę, decydujemy się na fusillioni sepia z krewetkami i kalmarami (34.90zł) oraz stek z siekanej wołowiny (36.90zł). Do picia tutejsza lemoniada (15zł), lepiej zamówić piwo, bo jest tańsze (9zł lub 12zł). Jednak wracając do jedzenia. Makaron może i nie był najlepszym, jaki jadłam w życiu, ale też zdecydowanie nie jest to potrawa, która zasługuje na krytykę. Owoce morza soczyste, makaron all dente, sos i pikantny, i czosnkowy, z pietruszką, z winno-cytrynowymi nutami. Zdecydowanie na plus, a i porcja solidna.

 

Podobnie jak siekany soczysty, wyrazisty stek wołowy, do którego dodano jajko sadzone z idealnie płynnym żółtkiem i świetnie podsmażony boczuś. Pieczona marchewka, fasolka szparagowa, bób i sos BBQ to dodatki doskonale wzbogacające i uzupełniające smak mięsa. Rozpływające się powoli po kotlecie żółtko pobudzało do działania wszelkie zmysły… istny foodporn.

 

Trzeba przyznać, że młoda załoga stara się jak może, aby okiełznać dzikie tłumy. Pewnie nie jest łatwo i na pewno zdarzają się wpadki, ale …”Czy jest ktoś lub coś na świecie, co zadowoliło wszystkich?!”.

Przepis na sukces? Idealna lokalizacja, przystępne ceny, solidne porcje, ciekawe i smaczne dania ze śródziemnomorskimi akcentami, świetne promocje przez cały tydzień, luźna muzyka i nowoczesny wystrój. Niezmiernie się cieszę, że pomysłodawcy Aiöli postanowili rozszerzyć ten bardzo udany koncept, rewelacyjnie, że zdecydowali się zakotwiczyć właśnie w Trójmieście!

RachunkiRachunki

Podziel się ze znajomymi:

Aiöli Gdańsk – nowoczesna miejska kantyna
4.6 Ocena Testsmaku
2.8 Ocena Gości (3 głosy)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Pin It on Pinterest

Podziel się