W Ogrodach
W ogrodach
1 listopada 2015
Piwna 47
Piwna 47
4 października 2015
DSC_9432

Nazwa Crudo pochodzi od hiszpańskiego słowa „surowy”. Odzwierciedleniem nazwy są serwowane tutaj dania (głównie steki) i wystrój, który utrzymano w modnym ostatnio koncepcie architektonicznym. Jest to pierwszy z kilku projektów trójmiejskich restauracji w wykonaniu Macieja Ryniewicza. Ten zdolny projektant, stworzył także wnętrze gdyńskiego Serio, Śródmieścia, sopockiego Fidela. Wszystkie te restauracje są do siebie podobne, ale nie są przez to mniej klimatyczne i atrakcyjne. Jest to porządnie wykonana robota. Przemyślana, pełna innowacyjnych pomysłów, z zaangażowaniem i pieczołowitością, z imponującą dbałością o wszelkie detale. Połączenie betonu, drewna, metalu tworzy spójną całość. Piękne wnętrze, które wypełnia nastrojowa muzyka. Jeden minus, za bardzo niewygodne drewniane krzesła. Po dłuższej chwili bolą plecy.

 

K arta nie jest przesadnie rozbudowana i co ważne jest zmieniana sezonowo. Dominują dania mięsne przygotowywane z polskiej wołowiny pochodzącej z Pniew. Jest w karcie tatar, burgery, wyborne steki, pierogi z gęsiną. Dla osób, które nie przepadają za daniami mięsnymi w ofercie lokalu znalazły się ryby i owoce morza. W Crudo od poniedziałku do piątku w godzinach 13.00-18.00 zjecie lunch. Restauracja szczyci się również kolekcją starannie dobranych i wyselekcjonowanych win z całego świata.

Zamówiliśmy:

  • – Bałtycką zupę rybną(22zł);

  • – Pierogi z gęsiną(26zł);

  • – Filet z dorsza bałtyckiego(39zł);

  • – Stek z antrykotu(72zł);

  • – Sorbet z malin(25zł);

  • – Karpatkę(22zł);

  • – Kieliszek białego wina(20zł);

  • – Kieliszek czerwonego wina(22zł);

  • – Wodę(7zł/0,3l).

Bałtycka zupa rybna  na pierwszy rzut oka nie zachwycała, ale pierwsza łyżka esencjonalnego, delikatnego, wręcz aksamitnego bulionu zmieniła to jakże mylne wrażenie. Zupa lekko słodka, bardzo bogata w smak i aromat. Kawałki łososia i dorsza soczyste, a warzywa ugotowane w punkt. Polecam bez dwóch zdań.

 

Pierogi z gęsiną podano z cebulą, prażoną kaszą gryczaną i bekonem. Jak smakowały? Według mnie bez zarzutu. Ciasto świetne, odpowiednio cienkie, dobrze przyprawione, a farsz rewelacyjny. Doskonałe były również dodatki, które subtelnie podkręciły smak tradycyjnych pierogów. Prażona kasza przyjemnie chrupała, boczek nadał wyrazistości. Znakomita przystawka na początek uczty w Crudo.

 

A teraz dania główne, które co tu dużo mówić, były wspaniałe. Dorsz  przepięknie podany, dawno nie trafił na nasz stół tak efektownie skomponowany talerz. Oczywiście strona wizualna to jedno, ale jak zawsze najważniejszy jest smak. Ten na szczęście nie budził żadnych zastrzeżeń. To była nie lada przyjemność móc jeść tak dobrze przygotowaną rybę. Najważniejsze, że była soczysta, świetnie doprawiona, jędrna, a delikatny, miękki i lekko słodki por wzbogacił subtelny smak dorsza. Truflowy ziemniak to dodatek i ładny, i ciekawy w smaku. Całość zachwyca i to nie tylko mnie. Z przyjemnością obserwowałam również reakcje innych gości, którzy pomrukiwali z zachwytu, a na ich twarzach już po pierwszym kęsie pojawiał się znaczący i satysfakcjonujący uśmiech.

 

Zamówienie steka w takim miejscu było wręcz obowiązkowe. W karcie można znaleźć steki z antrykotu, rostbefu, polędwicy, t-bone, a także niezbyt często spotykany w restauracjach Tomahawk. Wybraliśmy stek z antrykotu. Cóż tu pisać…wybitny pod każdym względem. Jakość mięsa pierwszorzędna, stopień wysmażenia idealny i zgodny z zamówionym, sposób doprawienia świetny, struktura mięsa bez zarzutu. Był to bez wątpienia jeden z najlepszych steków, jaki jedliśmy. Na ten sukces na pewno duży wpływ miał również wybitny sos bearnaise. Dodatki są proste – pieczone ziemniaki oraz sezonowe warzywa ugotowane al dente. Nie można chcieć więcej, tutaj pierwsze skrzypce ma grać smak mięsa, więc reszta to tylko dopełnienie, skądinąd bardzo udane. Mięsożercy będą w pełni ukontentowani.

 

Desery zapowiadały się na tyle ciekawie, że mimo niewielkich już możliwości, zdecydowaliśmy się na dwie propozycje. I szczerze mówiąc nie żałuję, bo były znakomite. Zdekonstruowana karpatka smakowała obłędnie. Puszysty, nie za ciężki krem. Idealnie wyważona słodycz. Chrupiące, cieniutkie płatki ciasta w połączeniu z aksamitnym kremem i musem z truskawki były niebywałą przygodą dla mojego podniebienia.

 

W porcji sorbetu zamknięto słodko-kwaśny smak soczystych, dojrzałych malin. Dodano granitę ze szparagów, która ciekawie urozmaiciła całość. I ta cytrusowa kruszonka. Ach, chciałoby się jadać takie desery każdego dnia.

 

Obsługa na najwyższym poziomie. Pani, która nas obsługiwała wiedziała wszystko o daniach, które serwuje kuchnia. Szybka, grzeczna, uśmiechnięta, z niebywałą gracją podawała kolejne potrawy. Obsługa wina bez przesadnych ceremoniałów, ale zgrabnie, z zachowaniem taktu i wszelkich zasad savoir vivre. To się chwali!

Crudo dostarcza dokładnie to, co obiecuje. Pyszne, przemyślane, przygotowane z pasją i starannością kompozycje, bardzo dobrej jakości mięso i porządną selekcję win. Ceny, w porównaniu do wielu sopockich restauracji, nie są drastycznie wygórowane. I, co ważne, płacimy za naprawdę wybitnej klasy potrawy. To takie połączenie fine-diningu z niezobowiązującą atmosferą. My do Crudo będziemy wracać tak często jak tylko się da. I na pewno zachęcamy wszystkich do skosztowania bezbłędnych potraw, które serwuje tutejszy szef kuchni – Pan Jacek Majcherek.

Udostępnij, polub na Facebooku, pokaż nam, że to co robimy ma sens! Dzięki :-)

Crudo
4.9 Ocena Testsmaku
3.9 Ocena Gości (3 głosy)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest

Podziel się