Paralaksa tła
Mąka i Kawa
Mąka i kawa
15 września 2014
Surf Burger
Surf Burger
25 kwietnia 2014

Byliśmy ciekawi, czym zaskoczy nas nowy gdyński lokal, o dość wymownej nazwie Czerwony Piec. Domyśliliśmy się, że zapewne w ofercie znajdzie się pizza. Taka siła dedukcji, skoro piec pojawił się w nazwie…Wiem, wiem, że nazwa często nie odzwierciedla niczego, ale i tak zazwyczaj szukamy odniesień i elementów spójnych. Restauracyjka zlokalizowana bardzo dobrze, bo na ulicy Starowiejskiej, którą podążają liczni turyści i mieszkańcy miasta. Idealnie też wpisuje się w popularną tendencję Eat and Go, czyli szybko, tanio, świeżo i po drodze.

Czerwony Piec to dwupoziomowa knajpka. Jednak mimo to jest niewielka, ale za to świetnie zagospodarowana i bardzo ładnie urządzona. Oczywiście tuż po wejściu w oczy rzuca się duży czerwony piec(więc nazwa jak najbardziej adekwatna). Wyłożono go  błyszczącymi czerwono-czarnymi małymi kafelkami.

Myślę, że potrzeba było ogromu pracy, aby stworzyć tak efektowną budowlę. Opłacało się, bo efekt końcowy prezentuje się naprawdę świetnie. Z resztą cały bar wygląda niebanalnie. Białe, niczym nieskażone pustaki tworzą przyjemny i ciekawy design, który dopełniają ściany, jedne z czerwonych cegieł, inne pomalowane na biało. Nie zabrakło, tak popularnych ostatnio, drewnianych skrzynek, z których zbudowano półkę na zioła i książki. Gdy weszliśmy na piętro naszym oczom ukazał się przytulny pokój rodem z lat 80. Nie ukrywam, że nie spodziewałam się takiego rozwiązania. Co nie zmienia faktu, że bardzo mi się spodobało to wnętrze. Stare fotele, stoliki, goździki w wazonach, doniczki z kwiatami to elementy, dzięki którym stworzono ten niepowtarzalny klimat retro. Gustownie zaaranżowano również ogródek przed knajpką. Widać, że właściciele przemyśleli wszystko w najdrobniejszych szczegółach.

 

Karta jest krótka, ale to oczywiście bardzo dobrze. Pizzę wybieramy spośród ośmiu propozycji, w cenach od 12-19zł. Przekąsek jest siedem, a wśród nich między innymi humus, foccacia, crostini, tarta, sałatki. Ceny również nie są ogromne, najtańsza przekąska to wydatek 8zł, a najdroższa to 13zł. O deser trzeba pytać, bo każdego dnia jest inny.

My zdecydowaliśmy się na:

  • pizzę neapoletana (14zł);

  • pizzę parma (19zł);

  • humus (10zł);

  • wino domowe (7zł/125ml);

  • woda (3zł).

 

Pizza neapoletana to połączenie sosu pomidorowego, mozzarelli, kaparów, anchois i sera fontina. Zacznę od ciasta, które było idealnie cienkie, doskonale wypieczone i delikatnie doprawione. Bardzo smaczne. Dodatki najwyższej jakości, bez zbytecznej przesady, ale też niechcianego skąpstwa. Wszystko zbilansowane tak, aby stworzyć wyśmienitą całość.  Delikatne sery przełamano wyrazistymi filecikami anchois i kaparami. Muszę wspomnieć też o sosie pomidorowym, który na szczęście nie był octowym ketchupem, tylko gęsty, bardzo dobrze zredukowany i idealnie doprawiony. Na pewno dodał pizzy odrobinę pikanterii, ale nie takiej wypalającej wszystkie bakterie w buzi 🙂 Pyszne połączenie.  Zjadłam z wielkim smakiem i satysfakcjonującym uśmiechem na twarzy.

 

 

Zapomniałabym wspomnieć o oliwie, która stała na stole w szklanej butelce. Smakowała wybornie. Była świeża, pachnąca i dobrej jakości. Jednak obawiam się, że gdy będzie jeszcze jakiś czas stać w tym nasłonecznionym miejscu, szybko straci swoje walory.

Pizza parma, czyli sos pomidorowy, mozzarella, szynka parmeńska, rukola i sr grana padano to równie smaczne połączenie świetnych składników. Świetnych, to znaczy najwyższej jakości, bez udawania i nabijania klientów w butelkę. Szynka była faktycznie prawdziwą, bardzo smaczną, cieniusieńką włoską wędliną o wybornym smaku. Ser grana padano został starty na upieczoną pizzę, za co wielki plus. Nie był to na pewno ser z paczki kupionej w supermarkecie. Co tu dużo pisać pizza godna polecenia. Mam nadzieję, że jej składniki nigdy nie ulegną pogorszeniu. Jak to, niestety, miało miejsce w odwiedzonych przez nas restauracjach szczycących się mianami ,,Najlepszych włoskich”.

 

Zamówiliśmy również hummus. Podano go w czarnej miseczce, towarzyszyły mu kromki świeżej, miękkiej i pachnącej bagietki oraz naczynie z aromatyczna oliwą. Przekąska prezentowała się bardzo estetycznie, a i smakowała równie wybornie. Pasta była delikatna, odpowiednio gęsta, z wyraźnie wyczuwalną nutą orzechowo-sezamową. Niebo w gębie, można rzec. I porcja również solidna. Naprawdę można się najeść. szczerze mówiąc ów hummus zbliżył się do ideału, który mieliśmy okazję kosztować w warszawskim Tel-Avivie. Także ogromne brawa.

 

Czerwony Piec to miejsce,  którym można zjeść smacznie, prosto, bez nadęcia, udziwnień, przesady. Jak się okazuje to nie w wyszukanych i wymyślnych daniach tkwi sekret, ale przede wszystkim w najwyższej jakości. Polecamy z czystym sumieniem. Myślę, że jeszcze wielokrotnie wpadniemy na porządną pizzę i na kolejne przekąski, których niestety nie zdołaliśmy spróbować podczas pierwszej wizyty.

 

 

Udostępnij, polub na Facebooku, pokaż nam, że to co robimy ma sens! Dzięki :-)

Czerwony Piec
4.7 Ocena Testsmaku
4.2 Ocena Gości (4 głosy)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Pin It on Pinterest

Podziel się