Belgijki
Belgijki Frytki
3 sierpnia 2016
Hummusland
Hummusland
19 lipca 2016

Familia Marco Polo

Familia Marco Polo

Famila Marco Polo to jedna z nielicznych restauracji w Sopocie, w której można zjeść dania typowo polskie. Tak nazwa może być myląca, ale ma ona odzwierciedlać ideologię właścicieli. Ich kuchnia to podróże po swojskich, klasycznych, znanych nam wszystkim smakach. Nie ukrywam, że odwiedziliśmy to miejsce z ogromną ciekawością, bo nigdy nie słyszeliśmy żadnych opinii na temat tego lokalu.

Familia Marco Polo istnieje przy ulicy Grunwaldzkiej od 2008 roku. Lokalizacja doskonała, w pobliżu morza i sopockiego mola. To stara rybacka chata, poddana generalnemu remontowi, któremu właściciele poświęcili prawie rok. Jest przytulnie, raczej staroświecko, aniżeli nowocześnie. To ciekawa odmiana, gdy większość restauracji aranżuje się ostatnio w dość surowym stylu. Uroku dodają antyki, świeże kwiaty i obrazy na ścianach.W sezonie letnim do dyspozycji gości jest również przestronny ogródek.

Menu to zaledwie dwie strony, ale nie jest to oczywiście wada, wręcz przeciwnie może to być zapowiedź świeżości. Nikogo też nie zaskoczy klasyczny podział na przystawki, dania mięsne, rybne, desery i sałatki. Oprócz potraw z karty szef kuchni każdego dnia przygotowuje dodatkowe specjały z sezonowych produktów. Gdy odwiedziliśmy Marco Polo w dodatkowej ofercie znalazły się pierwsze w tym roku grzyby.

Zamówiliśmy:

  • galaretkę z nóżek wieprzowych(17zł);

  • placki ziemniaczane z wędzonym łososiem(22zł);

  • kacze udko z czerwoną kapustą(45zł);

  • policzki wołowe(49zł);

  • racuchy z płatkami jabłek(14zł);

  • rydze na maśle(35zł);spoza karty

  • sałatka z szyjkami rakowym(29zł)

Zaczęliśmy od przystawki, na którą miałam największą ochotę, czyli na rydze. Minęło kilka lat od dnia, kiedy miałam okazję kosztować tych szczególnych grzybów i nie mogłam się doczekać uwielbianego przeze mnie smaku i zapachu, który powinien roztaczać się wokół talerza. Rozczarowanie, tak można by opisać uczucie, które poczułam, gdy zobaczyłam duży talerz, a w nim kilka spalonych grzybów? Cóż przez zbyt długie smażenie rydze straciły wszelkie walory.

 

Placki ziemniaczane (2 sztuki za 22 złote…) z plasterkami wędzonego łososia i kleksem kwaśnej śmietany. Placki chrupiące, miękkie, faktycznie ziemniaczane, a nie mączne, dobrze doprawione i świeże.

Familia Marco Polo

 

Kolejna przystawka to typowy polski klasyk, który zna zapewne każdy. Ta z pozoru prosta potrawa ma tylu samo zwolenników, co i przeciwników. Mowa o galaretce z nóżek wieprzowych. W tym przypadku z cielęciną, musem chrzanowym, a do całości dodano marynowane grzyby. Galaretka naprawdę smaczna. Nie za tłusta, faktycznie mięsna i o dobrze wawarzonych proporcjach.

 

Bezapelacyjnie najlepszym daniem była kaczka. Kucharz stanął na wysokości zadania. Mięso było miękkie, z chrupiącą, aromatyczną skórką. Dodatki typowo polskie, klasyczne i na szczęście świetnie przyrządzone. Czerwona kapusta delikatnie słodka, nie za tłusta. Ziemniaki opieczone tuż przed podaniem za co duży plus. I odrobina żurawiny, która jak wiadomo, świetnie współgra z mięsem kaczki.

 

Kolejne danie to również miłe zaskoczenie. Policzki wołowe świetne, bardzo miękkie, wręcz rozpadające się, co w przypadku tej potrawy jest zdecydowanie ogromną zaletą. Smaczny był również bogaty i esencjonalny sos. Dodatek marchewki uważam za bardzo dobry pomysł. Przełamała ona intensywny smak mięsa. Kluski śląskie o idealnej konsystencji, ugotowane w punkt, o niedominującym, subtelnym smaku. Zdecydowanie godne polecenia.

 

Najbardziej oczywista i w smaku, i w sposobie podania była sałatka z szyjkami rakowymi. Poprawna, ale bez jakiegoś wow. Plus za świeże, chrupiące warzywa i słodkie truskawki. Minus za sos, który smakował jak połączenie ketchupu z majonezem. Doprawdy można było pokusić się o większą finezję.

 

Aby przygotować idealne racuchy potrzeba przede wszystkim dobrych składników i niemało doświadczenia. Te w Marco Polo nie były tragiczne, można by je określić mianem przeciętnych. Brakowało im puszystości, aromatu prawdziwej wanilii i lekkości, którą uzyskuje się dzięki dodatkowi kefiru. Szkoda, bo racuchy to deser, który wręcz uwielbiam.

 

Na koniec słówko o obsłudze. Kelnerka przesympatyczna, uśmiechnięta, znająca kartę i bardzo pomocna. Naszą wizytę w Marco Polo mogę uznać za dość udaną. Niestety nie było to żadne odkrycie, nie strzelały kulinarne fajerwerki, ale jest to poprawna kuchnia. I o ile jestem w stanie wybaczyć wpadki kucharza, to zbyt wysokich cen już niekoniecznie. Tak ja wiem, że Sopot, że turyści, że sezon. Restauratorzy jak zwykle pompują ceny, licząc na przygodnego turystę. A co w zimę? Na lokalnych mieszkańców z takimi cenami raczej liczyć nie można. Nasze poszukiwania pysznej, polskiej, a przede wszystkim domowej i uczciwej kuchni wciąż trwają. Jak zwykle liczę na Wasze sugestie i podpowiedzi!

RachunekRachunek

Udostępnij, polub na Facebooku, pokaż nam, że to co robimy ma sens! Dzięki :-)

Familia Marco Polo
4 Ocena Testsmaku
5 Ocena Gości (1 głos)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest

Podziel się