Paralaksa tła
Aioli Gdańsk
Aiöli Gdańsk – nowoczesna miejska kantyna
8 maja 2017
La Fortuna
La Fortuna Gdynia – włoskie smaki w nowej odsłonie.
19 kwietnia 2017

Gdynia to moje rewiry i nowe lokale wyłapuję dość szybko. Dziś nowinka na gdyńskiej scenie gastronomicznej – Haos. Lokal otwarty dwa tygodnie temu, a już skradł podniebienia ciekawskich smakoszy, w tym także i nasze. Świetnie, że przy ulicy Starowiejskiej pojawiło się kolejne nowoczesne miejsce, w którym można poczuć klimat azjatyckich ulic, zapach smażonego ryżu, warzyw, krewetek, gotowanego mleka kokosowego, a towarzystwa dotrzymają Wam koty manekineko, machające łapkami.

Wnętrze jest niezobowiązujące. Lekkie, nieprzeciążone ogromem różności i sprzyja spotkaniom na różnych szczeblach. Tych jedzeniowych, tych przy piwku, czy nawet beforowych przed grubszą imprezą. Przyznam Wam szczerze, że gdy usłyszałam nazwisko jednego z projektantów, zrobiłam wielkie oczy. Rafał Kaletowski oraz Maciej Ryniewicz to projektanci stojący za wystrojem tego lokalu. Pan Maciej w swoich poprzednich realizacjach przyzwyczaił nas wszystkich do dość charakterystycznego stylu, którego w Haosie raczej nie dostrzeżecie. Jest tutaj przyjemnie, niekonwencjonalnie, oryginalnie i bardzo swobodnie. A czerwone neonowe serce znajdujące się w toalecie stało się szybko najpopularniejszym i najczęściej fotografowanym akcentem, które rządzi na instagramie.

 

Pierwszy kontakt z tutejszą kuchnią mieliśmy już kilka dni po otwarciu. Karta dań jest dość długa, a ulubionych azjatyckich i indyjskich dań jest naprawdę sporo. Na pewno każda wizyta tutaj to gwarancja kolejnych kulinarnych przygód. Wybór jest imponujący i wydaje się, że każdy znajdzie coś dla siebie. Proponuje się tutaj wiele różnorodnych dań pochodzących z krajów Dalekiego Wschodu. Jest Korea, Japonia, Indie, Chiny i Tajlandia. Określenie „azjatycki Haos” jest bardzo trafne.

Podczas pierwszej wizyty spróbowaliśmy pierożków dim sum z kurczakiem (14zł/4 szt). Małe mięsne sakiewki w połączeniu z pysznym sosem orzechowym dobrze wprowadziły do tego, co miało pózniej nastąpić.

 

Po pierożkach klasyka kuchni japońskiej, czyli Udon (27zł) ze smażoną, dobrze dopraiwoną wołowiną, soczystymi kawałkami kurczaka i delikatnie chrupiącymi warzywami. Smaczne, sycące i charakterne danie, o różnych przenikających się smaczkach. W każdym razie i my, i nasza mała testerka byliśmy zachwyceni wyrazistymi smakami.

 

Kolejna potrawa ma swoje korzenie w kuchni indyjskiej – vindaloo (23zł) z ryżem. To bardzo smaczna potrawka z kurczakiem, dużą ilością chilli, atomatyczną pastą orzechową i nadającym potrawie mocy sosem pieprzowym. Jak dla mnie świetnie przygotowane, silnie pikantne i satysfakcjonujące.

 

Kolejne spotkanie z tutejszą kuchnią, w składzie powiększonym o znajomą, zaczęliśmy od szaszłyków z marynowanego kurczaka, czyli popularnego Satay (16zł) z orzechowym wyrazistym sosem. Próbujemy także dwóch zup. Jedną z nich była tom yum z kurczakiem (14zł). To absolutnie wersja dla tych, którzy uwielbiają czuć moc na podniebieniu. Pikantny wywar, ze sporymi kawałkami kurczaka, grzybami moon i listkami kolendry rozgrzewał intensywnie, sprawiając sporą przyjemność. Podobnie zresztą jak zupa tom kha z krewetkami (18zł), która w odróżnieniu do tom yum, była o wiele mniej pikantna. Aromatyczna, z podkręcającymi smak listkami limonki i uwielbianym przeze mnie soczystymi krewetkami. Wrażenia, które z każdą łyżką stawały się intensywniejsze i ciekawsze. Wspólnie stwierdzamy, że jest dobrze i próbujemy dalej.

 

Chyba najmniej pozytywnie wypadł tutejszy ramen (27zł). Dość odległy od oryginału, lecz wciąż smaczny i interesujący, trochę różnych wersji tego odżywczego wywaru udało mi się już w życiu pochłonąć, więc poprzeczkę stawiam wysoko. Pozytywne aspekty to dobry balans pikantności do smaku umami, płynne jajo, dobre jakościowo grzyby oraz przyjemnie chrupiący pak choi. Ramen w Haosie jest do doszlifowania, ale jak to mówią mądrzy tego świata, nie można mieć wszystkiego naraz.

 

Kolejny klasyk, którego próbujemy praktycznie zawsze, gdy znajdziemy go w karcie, pad thai z krewetkami i tofu (27zł). Porcja spora, cena adekwatna do ilości i jakości dania. A smak? Zdecydowanie na plus. Ziarenka chilli, orzechy, limonkę i kiełki podano tuż obok makaronu, więc dozowanie według preferencji własnych. To się chwali!

 

A teraz coś dla dbających o figurę, a przy tym nieznoszących nudnych, nijakich połączeń. Potrawa lekka, pięknie pachnąca, składająca się tylko z tego, co najlepsze i najzdrowsze – warzyw, ryżu i krewetek. Chili Basil (31zł) to świetna kompozycja z pysznym sosem na bazie soi. Bezdyskusyjnymi walorami są wiosenne kolory i przyjemny, bogaty zapach unoszący się nad miską.

 

W kuchni azjatyckiej jest mnóstwo zwariowanych deserów i nie zawsze muszą one być słodkie. Przykładem może być propozycja, której próbujemy na koniec wizyty w Haosie. Banan gotowany w mleku kokosowym i sezamie (12zł). Osobliwy, zadziwiający, wręcz szokujący po pierwszej łyżce, ale kolejne kęsy przyzwyczajają nas do słodko-słonych aromatów.

 

Trzeba przyznać, że Haos to całkiem spójny i odważny koncept. Co najważniejsze smaczny i ciekawy! Kolejne świetne miejsce na gdyńskiej gastromapie. Lokal wprost dla wszystkich. I dla młodych, i dla starszych, i dla znawców azjatyckich smaków, i dla tych, którzy stawiają pierwsze kulinarne kroki. To idealnie skomponowany miks nonszalanckiego, luźnego wystroju z prostą street-foodową kuchnią i z klubową muzyką. Mam wielką nadzieję, że lokal nie okaże się tylko hitem sezonu, a będzie prężnie się rozwijał i proponował coraz to nowe doznania smakowe.

Rachunek 1Rachunek 1

Rachunek 2Rachunek 2

Podziel się ze znajomymi:

Haos Gdynia – Azjatycki luz w centrum miasta
4.6 Ocena Testsmaku
3.1 Ocena Gości (5 głosy)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Pin It on Pinterest

Podziel się