Paralaksa tła
Napoli Mia
Napoli Mia
19 stycznia 2017
Thai Thai Gdańsk
Thai Thai Gdańsk
21 grudnia 2016

Nasze tegoroczne wakacje obfitowały w ogrom kulinarnych, przepysznych przygód. Jedną z nich była wyprawa na Litwę i Podlasie, gdzie zagościliśmy po raz kolejny w słynnej Tatarskiej Jurtcie. Co to były za smaki! Co za porcje! Skończyło się „kontuzją” brzucha, ale każde danie było tego warte. Niestety, oprócz szczerego zachwytu, pojawił się też głos ubolewania nad faktem, że niestety takiego miejsca nie znajdziemy w Trójmieście. Pozostały nam tęskne wspomnienie i nadzieja, że niebawem znowu zawitamy do Kruszynian. Jednak, jak to mawiają mądrzy tego świata, nadzieja umiera ostatnia i nagle ku mojej niebywałej radości pojawiła się w Sopocie przy ulicy Grunwaldzkiej nowa knajpka o bardzo zbliżonej nazwie Jurta Sopot.

To malutki lokal. Bez modnej aranżacji, bez wyszukanych dekoracji. Na pierwszy rzut oka przypomina po prostu zwyczajny bar mleczny. Jednak to nie wystrój jest tutaj ważny, nie wymyślne detale i szczególiki. Tutaj istotne jest jedzenie, autentyczność, serce i prawdziwe zaangażowanie, które towarzyszy kucharkom podczas przygotowywania wszystkich potraw.

 

Jurta to raj dla pierogożerców i miłośników konkretnego, swojskiego jedzenia. Propozycji jest niedużo, więc jeśli przyjdziecie większą grupą spróbujecie praktycznie wszystkich dań, które są charakterystyczne dla kuchni wschodniej.

Zacznę od tego, co było najlepsze! Od rewelacyjnego barszczu ukraińskiego (12zł). To nie była zwyczajna zupa to prawdziwy, treściwy, pełen przeplatających się smaków, rarytas. Słodkie buraki, fasola, kawałki rozpadającego się mięsa i ten ciepły, lekko słony pampuch. Chyba jeszcze w żadnej trójmiejskiej restauracji nie jadłam tak rzetelnie i prawdziwie smakującej zupy!

 

Oczywiście być w Jurcie i nie spróbować czebureków (16 zł), to jak jechać do Włoch i nie zjeść pizzy. Trzeba i już. Są obłędnie pyszne i naprawdę niedrogie, zdecydowanie nie jest to „sopocka” cena. Zwłaszcza, że można się najeść do syta. Do wyboru jest wersja z mięsem wieprzowym, a druga z serem. Świetne, pełne bąbelków ciasto i doskonały farsz. Proste, pyszne i sycące.

 

Chinkali (16zł/6szt.) to jedno z dwóch dań, nad którym nie mruczałam z zachwytu. Doprecyzowania wymaga ciasto, aby było gładsze, bardziej delikatne i aksamitne. No i te końcówki, za które łapie się chinkali, mogłyby być dłuższe, bo za cholerę nie mogłam sobie z tym poradzić, aby porządnie wyssać rosół z wnętrza pieroga. Za to mięso było bez zarzutu. Mam nadzieję, że z czasem i w temacie chinkali będzie tutaj idealnie.

 

Zjedliśmy też tutejsze kimchi (8zł). Jest to wersja bardzo delikatna, barwiona burakiem, krótko kiszona i bardzo chrupiąca. Wolę wersję pikantniejszą i bardziej ukiszoną.

 

Jeszcze rok nie dobiegł końca, a ja mam już pierwsze postanowienie: przygotuję dla Was porządny ranking pierogów, które zjecie w Trójmieście. Sama jestem ciekawa jak wyjdzie. Jedno wiem na pewno, większość dużych pierogarni, takich jak na przykład Mandu, operuje ilościami przemysłowymi, gdzie jakość mocno się rozmywa (nie dajcie się zwieść paniom, które coś tam lepią na widoku :-). No dobra wracając do Jurty! Pierogi (15 zł) to oczywiście tutejsza duma, więc powinny być wybitne. Można wybierać spośród kilku propozycji. Podczas naszej pierwszej wizyty w tym lokalu, aby sprawdzić smaki praktycznie wszystkich farszów, poprosiliśmy o pierogowy mix. I tak…ruskie wybitne, mięsne doskonałe, szpinakowe bez zarzutu, a na deser jagodowe, które tryskają obficie fioletowym sokiem. Podczas drugiej wizyty mix mięsnych i ruskich. Tę jakość, serce i pracę włożoną w te małe cudeńka, czuć w każdym kęsie.

 

Podobnie jak syberyjskie pielmieni (15zł/25szt) wypełnione bardzo soczystym i dobrze doprawionym mięsem wieprzowym. Małe, precyzyjnie ulepione, na jednego kęsa. Te wyjątkowe pierożki podaje się w Jurcie w uroczych glinianych czarkach. Towarzyszył im pieprz, roztopione masło oraz spora ilość, wprowadzającego bardzo ciekawy efekt, octu. Był on elementem, który niewątpliwie podkręcił już i tak interesujący smak.

 

Jak można podsumować to miejsce? Ludzie, którzy otworzyli ten lokal są totalnie nieogarnięci w social media, wystarczy obejrzeć ich profil na Facebooku. Ręce opadają! Są pieski, kotki, urocze króliczki i różne dziwności, które nijak się mają do oferowanych tutaj dań. Najważniejsze, że jedzenie mają przepyszne! I to w świetnych cenach. Tu trzeba przyjść z zapasowym oczkiem w pasku albo luźnej sukience, bo za 35 zł jest totalna wyżerka! Warto, zwłaszcza teraz, w okresie przedświątecznym, kiedy to temat pierogów jest nam najbliższy. Polecam!

-Rachunek

Udostępnij, polub na Facebooku, pokaż nam, że to co robimy ma sens! Dzięki :-)

Jurta
4.7 Ocena Testsmaku
4.8 Ocena Gości (6 głosy)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Pin It on Pinterest

Podziel się