Moon
Restauracja Moon
18 maja 2016
Eliksir
Eliksir
17 kwietnia 2016

Ocneba

Ocneba

Ocneba to jedyna gruzińska restauracja w Trójmieście. Założył ją rodowity Gruzin –Teimuraz Gogue , który w Polsce mieszka od ponad 20 lat.

Do restauracji Ocneba wchodzi się od strony patio apartamentowca Trzy Gracje. To dwupoziomowy lokal, którego wystrój jest bardzo prosty, wręcz ascetyczny. Ot kilkanaście stołów, na ścianach czarno-białe zdjęcia, kilka gigantycznych donic i manekiny ubrane w narodowe, tradycyjne gruzińskie stroje. Elementem tworzącym klimat tego miejsca jest muzyka i gwar, który przenika każdy kąt restauracji. I tak szczerze mówiąc kolejny już raz utwierdziłam się w przekonaniu, że właściciele lokali skupiając się przede wszystkim na aranżacji wnętrza popełniają wielki błąd, bo przecież smaki, dobra kuchnia obronią się bez zbędnych dekoracji.

 

Menu jest obszerne. Wymaga od gości dłuższej lektury. Dla kogoś, kto spotyka się z kuchnią gruzińską po raz pierwszy, nazwy dań będą brzmiały egzotycznie i nie do końca zrozumiale. Na szczęście do menu dołączono dodatkową kartkę,  ze zdjęciami poszczególnych potraw. To z pewnością ułatwia wybór. Pomocą służą również osoby obsługujące, które o kuchni i serwowanych tutaj daniach wiedzą praktycznie wszystko.

Zamówiliśmy:

  • roladkę z bakłażana (8zł/szt)

  • pchali (17zł)

  • chinkali (28zł)

  • chaczapuri Adżaruli (30zł)

  • czanachi – jagnięcina (56zł)

  • wino gruzińskie (17zł i 16zł/kieliszek)

Grillowane, cieniutkie, niezbyt tłuste plasterki bakłażana wypełniono pastą z orzechów włoskich, którą doprawiono gruzińskimi przyprawami. Dzięki tej skromnej przystawce na chwilę odbyłam podróż do ciepłych, letnich dni. Z pozoru niezwykle proste, ale jakie smaczne. Idealne do wina i na pobudzenie żołądka przed konsumpcją kolejnych tutejszych specjałów.


Pchali z buraków, czyli posiekane buraczki z dodatkiem orzechów włoskich, czosnku i aromatycznych przypraw to tylko z pozoru banalny starter. To właśnie w prostocie, w odpowiednim wyważeniu składników tkwi magia tej potrawy. Właśnie, bo niejednokrotnie bywało tak, że pchali było jałowe, bez wyrazu. To w Ocneba smakowało wybornie. Mocno czosnkowe(tak jak lubię), nie za ciężkie, dodatek granatu orzeźwił całość, wzbogacił już i tak znakomitą przekąskę. Dodatkowo do pchali podano nam  gruziński chleb, który wypieka się na miejscu. Miękka, pachnąca, jeszcze ciepła bułka smakowała świetnie z buraczana pastą.

Ocneba

 

Chaczapuri nieziemsko smaczne. Doskonale przypieczone ciasto. Znakomite, lekko słone, wyraziste sery, delikatnie ścięte jajko i kawałek porządnego masła. Po wymieszaniu, całość świetna. I mimo, że w połowie porcji mój apetyt został zaspokojony, to nie mogłam sobie odmówić kolejnych kęsów. Wyborne, autentyczne, nieprzekombinowane i naprawdę smaczne.

 

Chinkali , kto nie lubi? Cienkie, gładkie, miękkie ciasto, a w środku esencjonalne, znakomicie doprawione, odpowiednio tłuste mięso i aromatyczny rosół, który z przyjemnością „wysiorbałam” tuż po przegryzieniu wybornej sakiewki. Burczy mi w brzuchu na samo wspomnienie. Ośmielę się stwierdzić, że to wzorcowe chinkali. Najlepsze, jakie jadłam w Polsce, a przyznam szczerze, że pochłonęłam pokaźną ilość tych popularnych gruzińskich pierogów, więc mam ogromną skalę porównawczą.

Ocneba

 

Jagnięcina, gdy ją podano, jeszcze bulgotała w glinianym garnuszku. Przyjemnie patrzyło się na to danie. Oczywiście nie tylko wizualnie i zapachowo mięso nas zachwyciło. Każde zanurzenie widelca wgłąb brązowego naczynia było nie lada rozkoszą dla naszych kubków smakowych, które jak wiadomo, są spragnione doskonałych kulinarnych przygód. Jagnięcinę przygotowano w mistrzowski sposób, wyśmienicie doprawiono, idealnie upieczono, dzięki czemu była miękka, przepełniona głębokim, wyrazistym smakiem. A do tego wszystkiego przepyszne warzywa( bakłażan, ziemniaki, pomidor, cebula, papryka). Gruzińskie „niebo w gębie” na sopockiej ziemi. I jeszcze jedno, porcja niezwykle sycąca, ale nawet, gdy się najecie to i tak nie zostawicie ani kawałka, bo jagnięcina tutaj uzależnia.

 

Jedynym mankamentem tego uroczego i smacznego miejsca jest niewystarczająca i nieproporcjonalna do ogromu gości, liczba osób obsługujących, co skutkuje niemałym zawirowaniem. Jednak, gdy na stół trafiają same pyszności, a zabiegany kelner uśmiecha się życzliwie i przeprasza za niedociągnięcia jest się w stanie wiele wybaczyć. Jednak to nie zmienia faktu, że w niedzielne popołudnie, kiedy głodnych zwolenników gruzińskich specjałów nie brakuje, kelnerów powinno być więcej.

Po obiedzie, aby utwierdzić się w przekonaniu, że tradycyjnych smaków nie da się wyuczyć w najlepszych gastronomicznych szkołach, podeszłam od tyłu restauracji i potwierdziłam swoje przypuszczenia. W kuchni rządzą dwie rodowite starsze Gruzinki, które gotują z sercem, według klasycznych receptur. Idźcie, spróbujcie i dajcie znać jak było. My jesteśmy oczarowani i z całym przekonaniem polecamy to miejsce. Cóż tu więcej pisać, po prostu Gruzja w Sopocie. I to taka z prawdziwego zdarzenia.

 

OcnebaRachunekRachunek

Udostępnij, polub na Facebooku, pokaż nam, że to co robimy ma sens! Dzięki :-)

Ocneba
4.8 Ocena Testsmaku
4.2 Ocena Gości (8 głosy)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Pin It on Pinterest

Podziel się