Paralaksa tła
Karma Gdańsk
Karma Gdańsk – Kuchnia orientu w barowym wydaniu.
5 kwietnia 2017
Avocado vegan food
Avocado vegan food & coffee
27 stycznia 2017

No dobrze wiemy, że tęskniliście! My także, więc budzimy się wraz z wiosennymi promieniami i ruszamy do roboty. Czemu nas nie było? A to temat na oddzielny post, więc na pewno wyjaśnimy Wam już wkrótce, co się u nas działo, gdy nas nie było. Koniec zimy, koniec letargu, koniec z lenistwem zaczynamy i to od miejsca, które odkryliśmy niedawno, a zapowiada się niezły hit. Mowa o sopockim Pelicanie, który podobnie jak my, ruszył do działania tuż po zimowych chłodach. Właściciele dotąd włoskiej restauracji Gianni postanowili zmienić to miejsce i stworzyli zupełnie nowy koncept. A stery nad kuchnią powierzyli dobrze znanemu trójmiejskim smakoszom Kacprowi Maziukowi, wcześniej tworzył kreatywne kompozycje w sopockim Tu’Gether.

Przekraczamy próg Pelicana i myślimy: „Yyyy ładnie, nowocześnie, bez ściemy”. Oglądamy menu i pierwsze, co przychodzi nam do głowy to słowa „No No No, zapowiada się ciekawe, kuchnia z zacięciem autorskim oraz wieloma międzynarodowymi, śródziemnomorskimi akcentami oraz porządnym wyborem wina”.

Eleganckie wnętrze to dzieło Rafała Setlaka, który użył przeróżnych materiałów i detali do stworzenia tego miejsca. Są eleganckie marmury, w nietypowym matowym wykończeniu. Wiele elementów mosiężnych, na przykład wieszak na kieliszki. Stoły wykonano z naturalnego dębu i marmuru calacatty, a żelazno – mosiężne lampy, inspirowane są stylem mid-century. Trzeba przyznać, że wyszło bardzo zgrabnie i wszystko tworzy przyjemny klimat.

 

W krótkim menu odnaleźliśmy kilka różnych tapasów, są steki, ryby i owoce morza przygotowywane na lawowym grillu. Oprócz tego można znaleźć kilka potraw inspirowanych kuchnią włoską, polską, śródziemnomorską i hiszpańską. Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy bez pizzy nie mogą się obyć, spokojnie w Pelicanie jest całkiem spory wybór włoskich placków.

Zaczynamy od tapasów, a że byliśmy w Pelicanie dwa razy, spróbowaliśmy prawie wszystkich. Szaleństwo, ale trzeba przyznać, że wprowadzenie tak rozmaitych i odmiennych od tych hiszpańskich klasycznych tapas to w sumie odważny gest szefa kuchni. I właśnie to warto podkreślić, że są to naprawdę ciekawe propozycje. Oryginalne podejście szefa kuchni czuć w każdym daniu. Nic tutaj nie było oczywiste. Każdy dodatek to przemyślany detal, który fantastycznie buduje smak całości.

Na początek niebywale miękka macka ośmiornicy, którą przed grillowaniem ugotowano metodą sous vide (25zł), w połączeniu z kawałkami pieczonego buraka, chrupiącymi kuleczkami cieciorki i słodkie kawałki klementynki, ten tapas absolutnie skradł moje podniebienie bez reszty.

Kosztujemy także oryginalnej hiszpańskiej rolady z koziego sera z dodatkiem słodko – pikantnego, idealnie pasującego aksamitnego puree z dyni, brązowe masło z solą, dodająca lekkiej słodyczy miękka śliwka gotowana w winie, migdały przesmażane na maśle.

Kolejna smaczna przekąska to wyrazisty, lekko pikantny domowy hummus (18zł), pita i delikatna sałatka ze świeżych warzyw, a do tego kieliszek białego wytrawnego wina.

Chrupiące, nie za tłuste pierożki z niebywale soczystą, wyrazistą wołowiną (15zł) podano na esencjonalnym sosie jogurtowym z curry. Doskonały smak pod każdym względem.

Szaszłyk z chorizo (18zł) podano z gorącym sosem pomidorowym. To bardzo prosty tapas, idealnie przypieczony na lawowym grillu, to on właśnie jest sprawcą doskonałego dymnego posmaku. Świetna zakąska do czerwonego głębokiego wina.

Między kolejnymi tapasami przegryzaliśmy trzy rodzaje marynowanych oliwek (10zł).

Przepyszny tatar z łososia (25zł) zamarynowano z szalotką, dressingiem sojowo-miodowym, chilli i z imbirem. Każdy z dodatków wzbogacił smak delikatnej ryby, a co ważne nie zdominował jej i mimo wachlarza aromatów, to właśnie łosoś grał tutaj pierwsze skrzypce.

Kolejna ryba to znana przede wszystkim w wersji wędzonej – makrela. W Pelicanie przygotowano ją na grillu (18zł), sos z wędzonych pomidorów, palona kapusta dopełniły pysznych doznań.

 

 

Podczas tych dwóch wizyt zamówiliśmy także trzy dania główne. Kalmary z grilla z bagietką czosnkową, grillowanymi warzywami i sosem pieprzowym (45zł) Mięciutkie, w punkt, z odrobiną przypraw wydobywających z kalmarów to, co najlepsze. Pyszne od pierwszego do ostatniego kawałka.

 

Gnocchi z borowikami (32zł), orzechami włoskimi i sosem śmietanowym to potrawa, o której nie można powiedzieć, że jest pyszna, bo byłoby to zdecydowanie za małe słowo. To majstersztyk nie ma co. Wszystko od kluseczek, po aksamitny, esencjonalny sos z mnóstwem pachnących, jędrnych borowików, był tutaj fenomenalny.

Pelican Sopot

 

I na koniec pierś z kurczaka z kostką (28zł) podana z puree z marchewki, karmelizowanym pasternakiem, kruszonymi ziemniakami z dodatkiem brązowego masła i szczypiorku. Jeżeli ktoś miałby ochotę powiedzieć banał, to niech się lepiej ugryzie w język i przy najbliższej okazji po prostu spróbuje tego połączenia, bo co tu dużo pisać pychota i już.

 

Jak się okazało Pelican to jedno z nielicznych miejsc w Sopocie, które wypada odwiedzić, żeby zdać sobie sprawę jak może wyglądać, smakować i pachnieć dobra, nieprzekombinowana i pełna smaku kuchnia. Jestem przekonana, że będziecie oczarowani. Ja w każdym razie polecam bez żadnego „ale”. Smacznego!

Podziel się ze znajomymi:

Pelican Sopot
4.9 Ocena Testsmaku
4.2 Ocena Gości (6 głosy)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Pin It on Pinterest

Podziel się