Paralaksa tła

Ram Ram ji prawdziwy smak Indii

Taverna Zante
Taverna Zante – Smacznie po grecku
17 kwietnia 2018
Plaża Piekarza
Plaża Piekarza – Bistro piekarnia z pomysłem
29 marca 2018

Najwspanialsze kulinarne perełki często ukryte są gdzieś w miejskich zakamarkach, a ich odkrywanie jest tak przyjemne jak odkopywanie cennych skarbów zamkniętych w starych, niepozornych skrzynkach. Zresztą nie od dzisiaj wiadomo, że często, aby zjeść coś pysznego trzeba poszukać w rzadko uczęszczanych uliczkach. Tak robi legendarny krytyk kulinarny Jonathan Gold, który od ponad 30 lat przemierza najciemniejsze, niekoniecznie miłe dla oka części Miasta Aniołów, w których odkrywa przeróżne knajpki imigrantów, a w nich same dobra. I wiecie co robi dalej? Pisze o nich dla Los Angeles Times, pisze w sposób gastronomiczny, ale i antropologiczny. Lokale te z dnia na dzień stają się dzięki niemu bardzo popularne.  Podziwiam ten zapał i zazdroszczę ogromu pracy! Też chciałabym, aby w Trójmieście było mnóstwo takich małych ukrytych skarbów z etnicznymi smakami.

Mój przydługi wstęp nie jest pozbawiony sensu i wcale nie chcę się wymądrzać. Chcę Wam pokazać, że często to, co z pozoru wydaje nam się totalnie nieatrakcyjne, skrywa w sobie ogrom kulinarnego bogactwa.

I my takie właśnie miejsce znaleźliśmy! W Gdyni przy ulicy Starowiejskiej 8 znajduje się Ram Ram ji.  Malutki lokal, z mało efektownym wystrojem, z niewielką ilością miejsc, z mało komfortowymi warunkami i nie do końca sprawną wentylacją (ubranie trzeba natychmiast wyprać, bo zapach przypraw będziecie czuli przez kolejny tydzień). Jednak nam to totalnie nie przeszkodziło, aby przyjść tutaj dwukrotnie i na pewno na tych dwóch razach się nie skończy!

 

Zjedliśmy w Ram Ram ji najlepsze, najbardziej autentyczne indyjskie potrawy. Żadna hinduska restauracja istniejąca w Trójmieście nie sprawiła nam takiej przyjemności.

Mango Lassi (9zł) piłabym wiadrami. To najlepsze mango lassi, jakie dotąd miałam przyjemność próbować. Słodziutkie, gładkie, świeże! Kocham!

Chlebki nan (5zł) są olbrzymie, doskonale wypieczone, z pulchnymi bąblami, cieplutkie, chwilę przed podaniem wyjęte z pieca Tandoor. Dodawane są do każdego dania głównego i można je zamówić jako samodzielną przekąskę. Warto spróbować każdej wersji (z czosnkiem, z czarnuszką, z chilli). Genialnie smakują posypane delikatnie solą. To świetna alternatywa dla tych, którzy nie chcą się opychać pizzą. No i ta cena!

 

Jak już wspomniałam Ram Ram Ji odwiedziliśmy póki co dwa razy. Pierwsza wizyta była tak spontaniczna, że nawet aparatu ze sobą nie mieliśmy, więc  niestety nie pochwalimy się zdjęciami. Zjedliśmy wtedy mix Pakora (10zł) to warzywa, ser paneer marynowane w cieście z ciecierzycy pieczone na głębokim oleju podawane z słodko – ostrym sosem. Bardzo pożywna i smaczna przystawka. Z dzikim apetytem spałaszowaliśmy też Tawa Chicken (25 zł), czyli kurczak z pieca tandoor z odrobiną pieczonego szczypioru, pomidorów, papryki i chilli.

Na początek drugiej wizyty zamówiliśmy na przystawkę indyjskie naleśniki (12zł) z ciecierzycy faszerowane serem panner i warzywami, a także opcję z kurczakiem (10zł). To taka hinduska wersja meksykańskiego buritto, ale bez ryżu i o wiele bardziej aromatyczna dzięki wielu przyprawom. Porcja solidna, po zjedzeniu dwóch sytych kawałków nie miałam już wiele miejsca na kolejne smakołyki. Jednak co zrobić, jeśli nie można się oprzeć, a po każdym kolejnym kęsie myśli się już o kolejnej wizycie!

 

Zjedliśmy, a raczej tylko spróbowaliśmy, bo objedzeni już byliśmy okrutnie, Chilli Paneer (20zł). To potrawa składająca się wielu kawałków indyjskiego sera pieczonego w piecu Tandoor, z dodatkiem chilli, imbiru i czosnku. To danie jest doskonałe w swej prostocie. I pikantne, i rozgrzewające, i intrygujące dzięki wszystkim, niezbędnym i istotnym przyprawom. Wiecie co, nigdy nie zabieram jedzenia z restauracji, nawet gdy sporo go zostało na talerzu. Wiem, że po prostu drugiego dnia już nie będzie tak dobre. W przypadku tej potrawy zrobiłam wyjątek i muszę Wam przyznać, że rano, na śniadanko taki paneer z chilli i kolendrą sprawdził się idealnie.

 

Skosztowaliśmy również kurczaka marynowanego w 3o różnych przyprawach (25zł).  Oczywiście nie mogło być inaczej jak tylko bardzo aromatycznie, różnorodnie i zachwycająco. Każdy kawałek mięsa to ogrom wielu doświadczeń smakowych i zapachowych. Przepyszna potrawa. Niby prosta, a jednak skomplikowana, mam nadzieję, że wiecie o czym mówię :-). Chlebkami nan idealnie się sprawdziły podczas „czyszczenia” talerza z każdej kropelki świetnego, gęstego sosu.

 

Co tu więcej pisać?! Trzeba jeść i jeszcze raz jeść, bo tak dużo dobra w jednym miejscu nie spotyka często, zwłaszcza w Trójmieście. W Ram Ram ji jest tak autentycznie i smacznie, że nie sądzę, żeby ktokolwiek był nieusatysfakcjonowany. Właścicielami i kucharzami są rodowici Hindusi, którzy przywieźli ze sobą tradycyjne, rodzinne przepisy. I oprócz tego, że z godnym podziwu zapałem przygotowują kolejne dania, to jeszcze zarażają wszystkich pozytywną energią i promiennym uśmiechem. I jeszcze jedno, niewiele mówią po polsku, więc przyda się znajomość języka angielskiego, ale bez tej umiejętności na pewno również dacie sobie radę. Menu jest po polsku, więc bez stresu. Jeżeli to oraz problemy z wentylacją Wam nie straszne to polecamy bardzo!

Udostępnij, polub na Facebooku, pokaż nam, że to co robimy ma sens! Dzięki :-)

Ram Ram ji prawdziwy smak Indii
4.9 Ocena Testsmaku
5 Ocena Gości (2 głosy)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest

Podziel się