Zafiszowani
Zafishowani
30 maja 2016
Ocneba
Ocneba
3 maja 2016
Moon

Restauracja Moon istnieje w Gdyni od 1996 roku. Opinie, jakie usłyszeliśmy od znajomych, są bardzo różne. Jedne są pochlebne, inne wręcz przeciwnie. Krótko mówiąc panuje opinia, że kuchnia w Moonie jest nierówna. Jednego dnia jest smacznie, kolejnego już niestety nie ma się czym zachwycić. Dlatego poszliśmy, i to dwukrotnie, żeby sprawdzić tę najstarszą funkcjonującą w Gdyni chińską restaurację.

Wystrój lokalu jest elegancki, ale bez przesady. Nie ma też wielu bibelotów, które kojarzą się z japońskimi i chińskimi restauracjami. Jest czysto, estetycznie, może trochę zbyt neutralnie, ale całkiem przyjemnie. Duże okrągłe stoły, z obracającymi się platformami na środku, to doskonałe rozwiązanie, gdy chcemy się spotkać większą grupą i degustować wiele różnych potraw.

 

Karta, poza szeroką ofertą kuchni chińskiej, zawiera także kilka propozycji kuchni tajskiej. Lektura oferty zajmuje nam kilkanaście minut i mamy niemały problem ze zdecydowaniem się na konkretne potrawy. Propozycje podzielono na przekąski, zupy, dania główne (z wieprzowiną, drobiem, cielęciną, wołowiną, rybami i owocami morza). Są też makarony i desery.

Zdecydowaliśmy się na:

  • zupę z pierożkami Wan Tan(16zł);

  • krewetki w mleku kokosowym z czerwona pastą curry(46zł);

  • wołowinę na kapuście pak choi z grzybami moon i czerwoną papryką chilli(46zł);

  • makaron ryżowy smażony z jajkiem i groszkiem(12zł);

  • kalmary w cieście(24zł);

  • kaczkę na chrupko(48zł);

  • smażonego banana w cieście(14zł).

Bulion był delikatny, bardzo subtelny, z nieprzeszkadzającym posmakiem sosu sojowego. Wywar nabierał wyrazistości w połączeniu z pierogami, których wnętrze wypełniał farsz z wołowiny. Cieniutkie ciasto, dobrze doprawione mięso. Smaczny starter, który przyjemnie rozgrzał podniebienie.

 

Dań z owocami morza jest w Moonie naprawdę wiele. Wybrałam krewetki w mleku kokosowym z pikantną pastą curry. Niestety trochę rozczarowała mnie ilość, która w moim przekonaniu, nie była adekwatna do ceny. I, co najgorsze, nie było to starannie przygotowane danie. Krewetki trochę za twarde i niedokładnie obrane. Tutejszą odsłona tajskiego dania wypadła całkiem blado w porównaniu do innych, które próbowałam w trójmiejskich restauracjach. Plusem był całkiem dobry sos z mleka kokosowego i czerwonej pasty curry, pikantny, aromatyczny, doskonały z makaronem ryżowym, który zamówiliśmy dodatkowo. 

 

Porcja kalmarów, którą podano nam w Moonie, nie spełniła moich oczekiwań. Kalmary zanurzono w ciężkim naleśnikowo – pączkowym cieście, które jak nietrudno się domyślić, w połączeniu ze smażeniem w głębokim oleju było tłuste, mdłe, obciążające żołądek. Niestety, nie polecam.

Restauracja Moon

 

Wołowina z kapustą pak choi to bez wątpienia najlepsza potrawa, której próbujemy w Moonie. Miękkie, rozpadające się mięso w wyrazistym, bogatym i przyjemnie pikantnym sosie, a do tego lekko chrupiące liście kapusty i pachnące grzyby, które dodały całości aromatu. Świetne, sycące i bardzo esencjonalne.

 

Kaczka na chrupko na podkładzie syczuańskim to podobno danie popisowe, specjalność szefa kuchni. Jednak chyba tylko w weekendy, bo gdy byliśmy we wtorek kaczki nie można było określić mianem „najlepszej”. O ile pikantny podkład był bardzo dobry, to mięso ewidentnie nie było świeżo przyrządzone. Jego odgrzewanie doprowadziło, do przysłowiowego wysuszenia na wiór. Jeżeli już przygotowywać mięso na chrupko to soczyste w środku, a chrupkie tylko na zewnątrz. Przecież to nie beef jerky.

 

Banany w cieście zakończyły naszą drugą wizytę w Moonie. Szkoda, że nie był to wyjątkowo smaczny finał. Deser sprawiał wrażenie uprzednio zamrożonego, co dało się wyczuć w smaku nad wyraz nieapetycznego, bardzo mącznego ciasta. Twarde, nijakie, po spróbowaniu niewielkiej porcji zrezygnowaliśmy z tego „rarytasu”.

Restauracja Moon

 

Efektem dwóch wizyt w Moonie są bardzo skrajne emocje. Z jednej strony zaledwie dwa dania, które można polecić, pozostałe z pewnością nie zachwyciły. Najgorsze jest to, że kuchnia nie trzyma stałego poziomu. Świeżo w weekendy, a w tygodniu może być różnie. Na pochwałę na pewno zasługuje różnorodność smaków i tajskie inspiracje, bo w przeciwieństwie do większości chińskich restauracji, prawie każde z podawanych tutaj dań jest charakterystyczne. Miejsce warte uwagi, ale chyba tylko w weekendy.

Rachunek 1Rachunek 1

Rachunek 2Rachunek 2

Udostępnij, polub na Facebooku, pokaż nam, że to co robimy ma sens! Dzięki :-)

Restauracja Moon
3.9 Ocena Testsmaku
5 Ocena Gości (1 głos)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Pin It on Pinterest

Podziel się