Open Kitchen
Open Kitchen – Zamknięte
27 czerwca 2016
Zafiszowani
Zafishowani
30 maja 2016
Śliwka w Kompot

Przy najsłynniejszej sopockiej ulicy, czyli przy Bohaterów Monte Cassino w Sopocie aż roi się od przeróżnych restauracji, pubów i kawiarni. Zawsze pojawia się dylemat, które miejsce wybrać, aby zjeść solidny, smaczny i niezatrważająco drogi posiłek. Ile razy się zawiedliście? Zapewne nie raz i nie dwa, podobnie zresztą jak my, więc każda kolejna recenzja sopockiej restauracji budzi w nas obawy. Chcemy polecać dobre i przede wszystkim smaczne miejsca, do których z przyjemnością wrócicie. Kolejny nasz wybór padł na Śliwkę w Kompot. Restaurację za dnia, a wieczorem pub, w którym odbywają się imprezy do białego rana. Czy załoga Śliwki w Kompot radzi sobie z panującym tu zwykle tłokiem klientów i utrzymaniem w miarę porządnej jakości? Tego byliśmy właśnie ciekawi już od dawna, więc w końcu udało nam się zgrać terminy ze znajomymi i zawitaliśmy w progi Śliwki.

Śliwka w Kompot nie jest dużym lokalem. Urządzono go w prosty sposób, który jest ostatnio bardzo popularny. Połączono jasnobrązowe drewno z czerwonymi cegłami, białymi ścianami, betonową podłogą i czarnymi akcentami. Restaurację podzielono na trzy części. Pierwsza tuż przy wejściu, gdzie ustawiono klasyczne stoły. Druga to przede wszystkim bar i wysokie stoliki i krzesła. Trzecia zaś to duże stoły i wygodne kanapy.  Wystrój jest kameralny i przyjemny. W sezonie letnim można się rozgościć w niewielkim ogródku.

 

Karta dań jest różnorodna i raczej pospolita z wieloma włoskimi i amerykańskimi akcentami. Z pewnością nie należy spodziewać się kulinarnych fajerwerków. Dominuje tutaj prosta kuchnia, bez skomplikowanych połączeń i wyrafinowanych składników. Ceny, jak na sopockie warunki, są przyzwoite. Myślę, że to jedna z nielicznych sopockich restauracji, w której można zjeść za rozsądne pieniądze.

Zamówiliśmy:

  • chłodnik litewski z truskawką (12zł);

  • tatar wołowy (26zł);

  • pieczone żeberka BBQ (26zł);

  • ośmiornica z warzywami (31zł);

  • burger (24zł);

  • tagliatelle z krewetkami (29zł);

  • sałatka z kaczką (26zł);

  • pizza capricciosa (21zł);

  • czekoladowe ciastko (16zł);

  • lemoniada (8zł).

Chłodnik litewski z truskawką to ciekawa propozycja i całkiem zgrabnie przygotowana. Jednak dla osób, które cenią tylko klasyczne smaki to połączenie może wydać się zbyt odważne. Nam w każdym razie smakowało. Słodycz truskawki ciekawie współgrała z delikatnie kwaśną całością.

Śliwka w Kompot

 

Tatar z polędwicy wołowej podano na czarnej tacy z kamienia łupkowego. Na szczęście moda na takie serwowanie dań powoli mija. Moim zdaniem jedyne miejsce, gdzie ma to sens są sushi bary. Mięso wymieszano już w kuchni z musztardą francuską, z suszonymi pomidorami, ogórkiem konserwowym i cebulą. Przyznam szczerze, że lubię, gdy wszystkie składniki ułożone są obok mięsa. Wówczas sama mogę dozować sobie ilość poszczególnych dodatków. Tatar podany w Śliwce miał dość zbitą konsystencję i zachwianą proporcję składników. W ogólnej ocenie wypadł dość mizernie, a dodatek dominującego sera parmezan i rukoli uważam w tym przypadku za zbędny.

Śliwka w Kompot

 

Sałatka, ot prosta, nieskomplikowana potrawa, która nie powinna być żadnym wyzwaniem, tym bardziej dla zawodowego kucharza. Pięć cienkich plasterków jałowej w smaku piersi kaczki ułożono na sałacie. Były także kwiatki, plastry rzodkiewki, ruloniki z ogórka, kawałki sera gorgonzola, a do wszystkiego vinegret rabarbarowy. Całość prezentuje się dość efektownie, lecz na płaskim talerzu ciężko było wymieszać wszystkie składniki.

Śliwka w Kompot

 

Makaron tagliatelle z krewetkami to połączenie prostych smaków i przy okazji dowód na to, że w prostocie tkwi siła i gdy kucharz nie eksperymentuje zbyt mocno, udaje mu się przygotować całkiem smaczną propozycję  Makaron all dente, odpowiednia ilość aksamitnego sosu, pikantna oliwa, kilka soczystych krewetek i odrobina kolendry. Ot cała filozofia, a była to naprawdę dobra, klasyczna pasta.

Śliwka w Kompot

 

Potrawa z ośmiornicą była zdecydowanie „przekombinowana”. Za dużo różnych smaków, a za mało tego, co najważniejsze, czyli aromatu delikatnej ośmiornicy, która powinna grać tutaj pierwsze skrzypce. Tłuste, źle doprawione warzywa i niemiłosiernie suchy ryż nie były idealnym towarzystwem dla tego głowonoga.

Śliwka w kompot

 

Pieczone żeberka w sosie BBQ, zdecydowanie na duży apetyt. Żeberka dobrze zmacerowane, aromatyczne, soczyste, mięso z łatwością odchodziło od kości. Do tego pieczone, ziemniaki i bardzo prosta sałatka polana jakże popularnym balsamico. Całość poprawna, bez kulinarnych ekstrawagancji i zachwytów, ale też bez większych uchybień.

 

Burger zdecydowanie przeciętny. Kotlet, do tego musztarda, ser cheddar, czerwona cebula. Szkoda, że nie pokuszono się o zrobienie jakiegoś ciekawego sosu, który na pewno poprawiłby wrażenia. Gotowe frytki, czyli restauracyjny standard.

Śliwka w Kompot

 

Pizza capricciosa z szynką, czarnymi oliwkami, pieczarkami i karczochami całkiem udana. Niestety nie idealna. Całość straciła wiele przez dość jałowy sos pomidorowy. Przydałaby się też oliwa, ale tej najwidoczniej w Śliwce nie podają do pizzy.

Śliwka w Kompot

 

I deser. Wybraliśmy czekoladowe ciastko Moelleux z sosem z czerwonych owoców i gałką lodów waniliowych. Co rzuca się w oczy najbardziej? Bardzo brudna foremka. Szczerze mówiąc tak podany deser to nic innego jak wyraz tego, że szef kuchni nie przywiązuje uwagi do estetyki dań. Chociaż to trochę paradoks, z jednej strony kleksy, kwiatki, bratki i stokrotki, a z drugiej brudne naczynia. Sam smak też nie urzekał. Nie była to idealnie gładka, gęsta czekoladowa lawa. Konsystencja wnętrza ciastka w Śliwce przypominała raczej budyń i nie smakowała prawdziwą, porządną czekoladą.

 

Jaka jest kuchnia w Śliwce w Kompot? Bardzo przeciętna, szczególnie o tej porze roku, kiedy to w naszych turystycznie bogatych rejonach, restauracje przechodzą w tryb żniw. Taka oto smutna przypadłość. Trzeba przyznać, że kompromis pomiędzy ilością, jakością i dobrą ceną w jednej z lepszych lokalizacji nie jest prostą sprawą. Jednak wcale nie niemożliwą, co można zaobserwować w niezwykle popularnych gastrobarach w Warszawie ( Aioli , MOMU czy inne ), które zawsze wygrywają stałą, dobrą jakością.

I jeszcze jedno wyjaśnienie, odnośnie rachunku. Pan kelner bardzo martwił się o to, czy nam smakuje. Po tym jak oddawaliśmy niedojedzone dania i po uwadze na temat brudnej foremki, postanowiono dać nam rabat. Chyba nie tędy droga. Zdecydowanie lepiej pilnować jakości niż narażać się na złe opinie i próbować ratować sytuację rabatami. Śliwka w Kompot może jest świetnym miejscem na drinka, piwo jednak za kuchnię otrzymuje od nas solidne 3.0

RachunekRachunek

 

 

Udostępnij, polub na Facebooku, pokaż nam, że to co robimy ma sens! Dzięki :-)

Śliwka w kompot
3 Ocena Testsmaku
0 Ocena Gości (0 głosy)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Pin It on Pinterest

Podziel się