Bliżej
Bliżej
5 stycznia 2015
Cyganeria
Cyganeria
27 listopada 2014

D o Zatoki Sztuki wybraliśmy się w końcu pewnego grudniowego popołudnia. Dlaczego w końcu? Bo mieliśmy to w planach od dawna. Z resztą to Wy, Drodzy Czytelnicy, wybraliście właśnie to miejsce na naszą kulinarną eskapadę. Jednak jakoś tak nigdy nie było po drodze, a gdy we wrześniu stanęliśmy przed drzwiami restauracji, okazało się, że jest zamknięta. Uznaliśmy, że przyjdziemy tutaj „kiedyś”…I to „kiedyś” w końcu nastąpiło. Już we wstępie napiszę, że w Zatoce Sztuki zaszły wielkie zmiany. Jest nowy szef kuchni (a raczej szefowa). Jest nowy menadżer. Wymieniono obsługę. Gorzkie słowa, które wylewano dość obficie na Zatokę Sztuki, na szczęście wzięto sobie do serca.

O tym, że Zatoka Sztuki (zwłaszcza latem) jest bardzo modnym, hipsterskim miejscem wie każdy. To tutaj trzeba być! Oczywiście obowiązkowo w bikini pochodzących z najnowszych kolekcji, w towarzystwie znanych, wyluzowanych przyjaciół. Szpan, nadęcie, parcie na szkło i wszechobecny botoks…tak jest latem. Zimą uspokaja się na tyle, że pojawia się chęć odwiedzenia restauracji i skosztowania potraw bez stresu, że za chwilę usiądzie obok nas ktoś niekompletnie ubrany i skutecznie zniechęci nas do jedzenia. 😉

Wystrój lokalu jest, przy lokalizacji i widoku, drugorzędną sprawą. Nie zachwyca. Jest ładnie, ale nic szczególnego nie przykuwa uwagi. Chyba, że czarne kable wiszące przy suficie. Niby to takie designerskie, modne rozwiązanie, ale jak dla nas o dość dyskusyjnej estetyce. Urodziwy jest za to biały kominek i kamienny bar. Plus za niezagraconą przestrzeń, za przemyślane ustawienie stolików, które gwarantuje intymność i spokój.

 

M enu to kilka propozycji dań głównych, makaronów, zup i deserów. Krótka karta, nieprzeładowana potrawami ze wszystkich zakątków świata. Ceny również, jak na taką lokalizację i w porównaniu z innymi sopockimi restauracjami, przystępne i niewydziwione. Jak się później okaże również porcje są tutaj solidne i dające poczucie sytości na cały dzień.

 

Zamówiliśmy:

– Carpaccio z pieczonego buraka, z kozim serem i orzechami włoskimi (17zł);

– Zupę borowikową z domowym makaronem, szynką parmeńską, pesto pietruszkowym (22zł);

– Aglio olio z grillowanymi warzywami i suszonymi pomidorami (29zł);

– Udo kaczki confit z karmelizowanym jabłuszkiem, sosem żurawinowym, z gnocchi (39zł);

– Ciasto dnia według weny Pana Zenka – Jabłecznik z lodami (15zł).

 

Carpaccio z pieczonych buraków z kozim serem, orzechami włoskimi, rukolą to doskonała propozycja na przyjemne, lekkie i smaczne pobudzenie żołądka. Buraki idealnie pokrojone, subtelnie przyprawione, tak, aby ich smak był najważniejszy. Kozi ser idealnie urozmaicił smak, a orzechy włoskie swoją chrupkością uatrakcyjniły całość. Na szczęście nie pokuszono się o to, aby zalać całość wszędobylskim i wszechobecnym balsamico. Tutaj potraktowano tę przystawkę z należytym wyrafinowaniem i delikatnie skropiono ją oliwą.

 

Szlachetna zupa borowikowa przepyszna. Tak bogata w grzybowy, nieudawany smak, że każda kolejna łyżka stanowiła wyrafinowaną przygodę dla naszych kubków smakowych. Naprawdę nie skąpiono na ilości grzybów, dzięki czemu uzyskano właśnie tak intensywny aromat. Zupę delikatnie zmiksowano, dzięki czemu stała się gęstsza i bardziej aksamitna. Dodatek podsmażonej szynki parmeńskiej to przyjemne urozmaicenie. Podobnie z resztą jak  pietruszkowe pesto, z którym na szczęście nie przesadzono. I oczywiście nie mogę  pominąć makaronu, który naprawdę przypominał ten maminy. Był miękki, delikatny. Zupa stała się dzięki niemu jeszcze bardziej treściwa i bardzo sycąca. Warto również wspomnieć, że porcja tego borowikowego rarytasu to rzecz rzadka i niespotykana. Można bowiem się nią naprawdę porządnie najeść. Nie była to kropla wlana do ogromnego talerza. Także niewątpliwe nowum w restauracyjnym schemacie.

 

Aglio olio z grilowanymi warzywami, czyli prosta, klasyczna włoska pasta. Spaghetti ugotowane tak jak trzeba: all dente, sprężyste, nie za twarde, nierozgotowane. Makaron połączono z plasterkami czosnku, papryczką chilli, grillowanymi pomidorkami koktajlowymi, cukinią i suszonymi pomidorami. Szczerze mówiąc te ostatnie wyrzuciłabym z tego dania, bo przez nie pasta stała się ciężka. Wystarczyłyby delikatnie ugrillowane warzywa. To, co na pewno przydałoby tej potrawie to, odrobina oliwy, dzięki której  makaron nie byłby tak suchy. Owszem, na stole stoją butelki z oliwą, można sobie jej dolać, ile tylko nasze podniebienie zapragnie. Jednak, czy tego oczekujemy ? Myślę, że goście powinni otrzymać idealne potrawy, bez potrzeby dodatkowego doprawiania. I muszę skrytykować jeszcze jedno… pęk rzeżuchy. Myślę, że taki sposób dekoracji dania dawno mamy już za sobą. 🙂

 

Kolejna potrawa to konfitowane udko z kaczki. Pod ta elegancką nazwą kryje się prosty sposób przyrządzenia potraw. Potrzebna jest jedynie sól, kaczy tłuszcz i garnek, w którym kacze udka będą się powoli gotowały. Dzięki konfitowaniu mięso staje się idealnie miękkie, soczyste, samo odpada od kości, a smak jest niesamowity, bo wszystko, co najlepsze pozostało w mięsie. I w Zatoce Sztuki nie było inaczej. Udka pyszne, a finezyjności dodały jej karmelizowane jabłka i żurawina. Wszystkie smaki świetnie się ze sobą łączyły. Niby klasyczne połączenie kaczki z jabłkiem, ale dzięki cierpkiej żurawinie całość nie była nudna. Buraczki, być może nie prezentują się jakoś ekskluzywnie i wyjątkowo, ale za to smakowały bardzo przyjemnie. I gnocchi, które jak się dowiedzieliśmy, są tutejszym wyrobem. Miękkie, niegumowate, dobrze doprawione, delikatnie oprószone drobno pokrojoną pietruszką. Całość godna polecenie. I ta porcja…godna niejednego, głodnego żołądka.

 

Na deser zjedliśmy szarlotkę z lodami. Szkoda, że ciasto nie było ciepłe, ale to chyba kwestia przyzwyczajenia i stereotypów, do których przywykliśmy ?! Jabłecznik był smaczny. Bez zachwytu, ale też bez poważniejszych błędów. Dobrym pomysłem było kilka ziarenek granatu i sos malinowy. Oba dodatki przełamały słodycz lodów i szarlotki.

 

T ym słodkim akcentem zakończyliśmy naszą kulinarna przygodę z Zatoką Sztuki. Co ważne owa przygoda była dość ciekawa, przyjemna i smaczna. Drobne niedociągnięcia, które się pojawiły to raczej błędy, z którymi bardzo szybko można sobie poradzić. Zmiany, które były tutaj tak potrzebne, wyszły wszystkim na dobre. Mamy nadzieję, że droga, którą zaczęto podążać nie stanie się już nigdy kręta, pełna wybojów, niezałatanych dziur. Powodzenia.

A na sam koniec słówko o obsłudze. Miła, młoda kelnerka. Bardzo szybka, grzeczna. Być może zestresowana, nie do końca poinformowana, ale to akurat żadne poważne uchybienia, których nie można byłoby naprawić.

Udostępnij, polub na Facebooku, pokaż nam, że to co robimy ma sens! Dzięki :-)

Zatoka Sztuki
4 Ocena Testsmaku
4.6 Ocena Gości (2 głosy)
Ilość ocen: .
Sortuj:

Jako pierwszy oceń to miejsce

User Avatar
{{{review.rating_comment | nl2br}}}

Pokaż więcej ocen
{{ pageNumber+1 }}
.

Przydatne info

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest

Podziel się